Spinning out

Spinning out. Serial, który uzależnia

Cóż, najwyższy czas to przyznać. Jestem nałogowym pochłaniaczem seriali. Nie mam tradycyjnej telewizji. Mam za to Netflixa, który jest moim dobrym przyjacielem. I to właśnie tam trafiłam ostatnio na serial, który kosztował mnie nieprzespaną noc. Spinning out to nowość od Netflixa, która wciąga tak mocno, że nie byłam w stanie przestać oglądać, pomimo rażąco szybkiego, upływu czasu.

Już, kiedy zobaczyłam zwiastun Spinning out, wiedziałam, że chcę to obejrzeć. Lubię filmy o łyżwiarstwie figurowym. To strasznie wymagający, momentami brutalny, sport. Lubię obserwować jak ktoś, z tak wielką gracją, robi coś co mi się nie mieści w głowie. Kiedy tylko serial ukazał się na Natflixsie zabrałam się za oglądanie. I wpadłam jak śliwka w kompot. Bo Spinning out to nie tylko serial o trudach łyżwiarstwa figurowego. To serial, który pokazuje walkę z chorobą psychiczną i udowadnia, że życie nie jest czarno-białe a ludzie często mają więcej niż jedno oblicze.

Spinning out – czy to faktycznie serial o łyżwiarstwie?

Oczywiście jest to serial o łyżwiarstwie figurowym. Jednak mam wrażenie, że to nie najważniejszy, ani najjaśniejszy, punkt serialu. O wiele ważniejszym i ciekawszym wątkiem jest mierzenie się z chorobą dwubiegunową. Zarówno główna bohaterka, jak i jej, matka chorują na tę chorobę. Spinning out to serial o bezsilności, traumie i walce z samym sobą.

Oglądając, zastanawiałam się – co mnie tak wciąga w tym serialu? Odpowiedź jest prosta. Bohaterowie. To oni czynią całą fabułę tak ciekawą. Jazda na łyżwach oczywiście zachwyca, ale to droga jaką przechodzą bohaterowie nie pozwala wyłączyć serialu przed poznaniem całej historii. Każda z postaci drugoplanowych ma swój wątek, który jest równie ciekawy jak ten główny. Wszyscy bohaterowie są postaciami z krwi i kości, których się nie znosi lub się im kibicuje. Do tego Spinning out ogląda się z nutką niepokoju bo atmosfera serialu rośnie z każdą sceną i tylko czeka się aż wszystko posypie się jak domek z kart. Wiadomo, że to nieuniknione.

Spinning out

Ten serial po prostu wciąga. Nie jestem jedyną osobą, która dała się porwać fabule i bohaterom. Moja siostra i partner również padli ofiarą tego serialowego uzależnienia. Myślę, więc że mogę z czystym sumieniem polecić tą netlixsowską nowość.

Spinning out pokazuje, że życie nie jest czarno-białe. Udowadnia, że każdy z nas ma dwie twarze. Ukazuje walkę z brutalną chorobą, która wpływa na zachowanie bohaterów w taki sposób, że nie tracimy do nich sympatii i rozumiemy przez co przechodzą. Ale przede wszystkim udowadnia, że przeciwności losu nie muszą stać na przeszkodzie w spełnianiu marzeń. Nawet, jeśli sami jesteśmy swoimi największymi wrogami. Każdy może upaść bardzo nisko. Ważne, by w końcu odbić się od dna.