Napady złości u dzieci – jak sobie z nimi radzę?

Dzikie wrzaski, gryzienie, szczypanie, wierzganie – prędzej czy później każdy rodzic musi zmierzyć się z tym problemem. Ja sama mierzę się z nim każdego dnia. Napady złości są normą w przypadku mojego rocznego syna. Moja starsza córka, która notabene jest oazą spokoju, też miewa gorsze momenty. Co robić, kiedy słodki bobas zmienia się w małego Hulka? Jak w ogóle traktować napady złości u dzieci?

Czy złość jest zła?

Myślę, że podstawowym błędem jaki popełniamy jako rodzice, czy jako ludzie w ogóle, jest to jak traktujemy złość. To niepożądana emocja, którą bardzo demonizujemy. Jednak to emocja jak każda inna. Nie da się jej wyeliminować, trzeba nauczyć się sobie z nią radzić. I nauczyć tego dzieci. Bo napady złości u dzieci są czymś normalnym.

Sama długo myślałam, że złość jest zła. Nie wypada tego robić. To powodowało wiele problemów bo kompletnie nie potrafiłam przeżywać tej emocji. Dusiłam ją w sobie i finalnie przenosiłam na kogoś innego. A wszystko dlatego, że nie potrafiłam dostrzec powodów tego mechanizmu. Wychowując dzieci w przekonaniu, że złość jest czymś strasznym, nie uczymy ich radzenia sobie z tym problemem. Uczymy je jak zamiatać emocje pod dywan. A one w końcu się spod niego wysypią.

Napady złości u rocznego dziecka

Czasem wydaje nam się, że takie roczne dziecko niewiele rozumie. Komunikacja z nim jest bardzo trudna bo nie może nam jeszcze powiedzieć o co mu chodzi. Ale to nie oznacza, że nie rozumie co mówimy do niego my.

Mój roczny syn nie znosi przebierania. Za każdym razem, kiedy kładę go na przewijak tworzy się między nami próba sił. On wierzga i robi wszystko, by z tego przewijaka spaść. Nierzadko też próbuje gryźć i szczypać. Czasem z narzeczonym ostro negocjujemy o to kto pójdzie tym razem przebrać małego.

Kiedy ten problem się pojawił byłam strasznie sfrustrowana. Wyjdę na wyrodną matkę, ale tak, zdarzało mi się podnieść głos. Byłam zła i kompletnie sobie nie radziłam. Co oczywiście tylko zaogniało problem. Twoja złość i irytacja nigdy nie zmniejszy złości dziecka. Jak już ją spotęguje.

W końcu zaczęłam zmieniać swoje podejście. Nie bez powodu mówi się, że tylko spokój nas ocali. Najlepszym sposobem na takie napady złości jest po prostu tłumaczenie. Spokojne tłumaczenie sytuacji. Tego co robimy i dlaczego. Cierpliwość to klucz do sukcesu. I jest to mozolne, czasem nieefektywne, ale działa dużo lepiej niż irytowanie się na dziecko czy robienie czegoś na siłę. Często mówię małemu ,,ok, jesteś zły. Zmienimy szybko pampersa, żeby nie było ała i pójdziemy się bawić ”. Bywa, że powtarzam się jak zacięta płyta. Wtedy zwykle pomagam sobie i po prostu daję mu coś do zabawy, żeby odwrócić jego uwagę od tej znienawidzonej czynności.

Napady złości u kilkulatka

Z kilkuletnim dzieckiem jest trochę łatwiej. Można z nim nawiązać bardzo sensowny dialog. Bo właśnie rozmowa przynosi najlepsze efekty. Po każdym momencie, w którym córka wpadła w złość, rozmawiamy. Po każdym momencie, kiedy ja wpadnę przy niej w złość (bo to się oczywiście zdarza, jestem tylko człowiekiem), rozmawiamy. Analizujemy sytuację, powody jej złości i rozmawiamy co mogła zrobić, żeby inaczej to rozwiązać.

Uczę ją, że każdy się złości. Mama, tata, ona, jej brat czy nawet pies i kot. Bo każdy styka się z sytuacjami, które mu się nie podobają i wywołują tą emocję. Uczę ją, że trzeba rozmawiać. To strasznie ważne, żeby rozmawiać ze swoim dzieckiem. Szczególnie, że dzieci mają naprawdę sporo do powiedzenia.

A kiedy jęczy, piszczy i tupie nogami? Tutaj trzeba się wykazać sporą cierpliwością i po prostu przeczekać. Spokojnie tłumaczę, że porozmawiamy jak się uspokoi. Pytam jakie są powody jej zachowania. W skrajnych przypadkach, jak naprawdę wpadnie w szał, wysyłam ją do pokoju, aż się uspokoi. Mówię, że do niej przyjdę jak przestanie bo w tym momencie nie jestem w stanie nic innego zrobić. Ale to się zdarza bardzo, bardzo rzadko. Częściej działa zwykłe przytulnie. Naprawdę. Czasem lekarstwem na złość jest po prostu miłość.

Każda sytuacja jest inna i wymaga nieco innych rozwiązań. A napady złości u dzieci bywają naprawdę frustrujące. Jednak tylko spokój nas ocali. Spokój i rozmowa. Bo nie da się wyeliminować złości. Można tylko nauczyć się jak się z nią obchodzić i nauczyć dzieci jak rozprawić się z tym małym Hulkiem, który w nich mieszka.