cel na 2020

Mój cel na 2020 rok

2019 rok dał mi trochę w kość. Dużo się działo. Wykańczanie mieszkania, przeprowadzka i cały chaos jaki się z nią wiąże. To wszystko sprawiło, że już w okolicach września poczułam się strasznie zmęczona i przytłoczona. Może dlatego ledwo zarejestrowałam tą zmianę daty i bardzo późno zabrałam się za myślenie czego bym chciała w 2020 roku. A jak już zaczęłam się nad tym zastanawiać doszłam do wniosku, że chcę tylko jednej zmiany. Mój cel na 2020 jest bardzo prosty i trudny jednocześnie.

Moje poprzednie postanowienia noworoczne zwykle wyglądały podobnie. Może nawet identycznie. Co roku na kartce wypisywałam te same podpunkty.

  • Schudnąć
  • Założyć/pisać regularnie na blogu
  • Napisać książkę

I wiele, wiele innych podobnych celów. Celów, które były ogromne, ale nigdy – przemyślane. Nie wiedziałam nawet jak je rozłożyć na czynniki pierwsze i w zasadzie na marzeniach się kończyło. Moje cele na dany rok lądowały na kartce papieru i w zasadzie nigdy nie wychodziły poza nią. Nie wiązały się z nimi żadne realne działania.

Cel na 2020 rok jest inny

Bazując na swoich wcześniejszych doświadczeniach z postanowieniami noworocznymi, doszłam do wniosku, że w 2020 chcę stać się silniejszą osobą. Przestać bać się swoich marzeń. Przestać kierować się tym co ktoś pomyśli. Wyjść ze swojej skorupy, którą od lat zawzięcie budowałam. Tylko wtedy uda mi się osiągnąć jakikolwiek większy cel. I to niekoniecznie noworoczny.

Swoją drogą, postanowienia noworoczne nie są tak naprawdę istotne. Nie da się zmienić całego życia w ciągu jednego dnia. Żadna zmiana nie musi następować od nowego roku, od nowego miesiąca, tygodnia czy poniedziałku. Każda chwila jest dobra, by zacząć coś modyfikować w swoim życiu. Nie liczy się czas, tylko wytrwałość i świadomość czego się chce. Dlatego mam dość luźne podejście do noworocznych celów. Bo spisywanie rok w rok kilku punktów na liście tak naprawdę nic nie zmienia. Liczą się działania i każdy moment naszego życia jest dobry, by je rozpocząć.