grypa

Grypa, grypa i jeszcze raz grypa

Co robiliśmy w styczniu? Niech pomyślę. Najpierw przechodziłam etap – Nowy rok, nowa ja. Trwało to krócej niż jeden dzień, ale chyba się liczy, co nie? Później była grypa. Domowa epidemia bólu brzucha i częstych wizyt w toalecie. Pisząc to też jestem chora. Znowu. Jak tak się nad tym zastanawiam to dochodzę do wniosku, że pół miesiąca spędziłam na chorowaniu. Nie ma to jak dobry start w nowy rok!

Grypa mnie pokonała, ale nie do końca!

Pierwszy miesiąc nowego roku został zdominowany przez chorowanie, ale stało się też kilka pozytywnych rzeczy. Zaczęłam pić wodę co jest ogromnym sukcesem bo zawsze miałam z tym problem. Czuję się teraz dużo lepiej o czym pisałam tutaj. Wypracowanie tego nawyku nie było łatwe, ale naprawdę się opłacało. To ta rzadka sytuacja, kiedy postanowienia noworoczne faktycznie stają się częścią codziennej rutyny. Chyba pierwszy raz w moim życiu.

W styczniu udało mi się też doprowadzić dom do porządku i nieco lepiej zorganizować swoją codzienność. Gdyby nie to chorowanie to byłabym naprawdę zadowolona z tego miesiąca. Ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

Plany na luty

Obecnie mam jeden, główny cel na luty. Mam zamiar więcej pisać, wyrobić sobie nawyk pisania i przestać odkładać marzenia na później. Dlatego stworzyłam sobie listę 30 tematów na luty i będę się tu pojawiać niemal codziennie. 30 tematów to więcej niż trzeba, ale mam dziwne zamiłowanie do pełnych liczb, więc wolałam zrobić 30 zamiast 28. Każdy ma jakieś dziwactwa. Także spodziewajcie się wpisów o utrzymywaniu porządku, wyrobieniu nawyku picia wody, naszej porannej rutynie i wiele, wiele więcej. 🙂

Mam tylko nadzieję, że w lutym uda nam się uniknąć chorowania i wygnamy grypę z domu na dobre. Serio mam już dość smarkania, kaszlenia i tego uczucia otępienia, jakie towarzyszy grypie. Do tego zajmowanie się dziećmi, kiedy czuję się, jakbym mogła wybierać już kolor swojej trumny, jest prawie niemożliwe. Czuję się jak superbohater po ostatnich kilku dniach. Ale nie można być superbohaterem cały czas. Oby luty był dla mnie łaskawy, żebym nie musiała ogarniać swojej małej trzódki z oczami otwartymi na zapałki.