Czy żłobek to zawsze dobre rozwiązanie?

Każde dziecko jest inne. Wiem, że to oklepane powiedzenie, ale jakie prawdziwe. Widzę to każdego dnia. A ostatnio boleśnie się przekonałam jak dużo prawdy tkwi w tym jednym zdaniu. Uświadomił mi to żłobek.

W sierpniu posłałam swoje dzieciaki do przedszkola i żłobka. Nie przewidywałam żadnych problemów. Starsza córka idealnie znosiła żłobek, więc założyłam, że z Ignacym będzie podobnie. Jaka ja byłam naiwna! Bo Klara, jak to Klara, nowe przedszkole pokochała od pierwszego wejrzenia i musiałam ją stamtąd wyciągać siłą. Dosłownie. A Ignacy? Tu historia się komplikuje. Mój mały syn zareagował przeciwnie. Znienawidził to miejsce od pierwszej chwili.

Czy żłobek jest dla każdego dziecka?

Dla większości mam żłobek to jedyne rozwiązanie. Nie każdy ma obok babcie i nie każdego stać na nianię. U nas było podobnie. Żłobek był jedyną opcją, która umożliwiła mi powrót do pracy. Znalazłam żłobek i zaczęliśmy dni adaptacyjne. Wtedy moja wyidealizowana wizja posłania synka do żłobka zaczęła się sypać. Bo Ignacemu żłobek nie przypadł do gustu już na samym początku.

Histeria – to dobre słowo opisujące nasze rozstania przy żłobkowej sali. To nie był zwykły płacz. Mały dosłownie się we mnie wczepiał krzycząc w niebogłosy. A mi pękało serce.

Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy żłobek jest dobrym rozwiązaniem. Bo wyraźnie widziałam, że nie każde dziecko jest na ten krok gotowe. Moje zupełnie nie było. Obserwując małego widziałam, że nie pasuje mu chaos panujący w przedszkolnej sali. Hałas, duża liczba dzieci – to chyba nie odpowiadało mu najbardziej. Przy okazji wydaje mi się, że on po prostu nie jest gotowy na rozstanie ze mną.

Co zrobić, kiedy dziecko nie akceptuje żłobka?

Nie ma tu złotego środka. Każda sytuacja jest inna. Można wziąć pod uwagę:

  • Zatrudnienie niani
  • Przeczekanie (choć sytuacja może się nie poprawić)
  • Zmianę placówki (być może w innej dziecko lepiej się zaadaptuje)
  • Skorzystanie z pomocy babci
  • Zostanie z dzieckiem w domu

Tak naprawdę każde z tych rozwiązań ma swoje minusy. Niektóre mamy nie mogą sobie pozwolić na zostanie w domu, płacenie niani i nie mają rodziny w pobliżu. W takim wypadku problemy ze żłobkiem są naprawdę trudne i wymagają sporego główkowania.

Ja akurat zdecydowałam się na zostanie w domu. Ale złożyło się na to więcej czynników. Fakt, że Ignacy nie znosi dobrze pobytu w żłobku jest tylko jednym z wielu powodów tej decyzji.

Niektóre dzieci fantastycznie czują się w żłobku. Inne w ogóle go nie tolerują. W tym drugim przypadku pojawia się wiele stresu zarówno w życiu mamy jak i dziecka. Warto wtedy pomyśleć o alternatywnych rozwiązaniach, jeśli takie istnieją. Ale to decyzja, którą każdy rodzic musi podjąć indywidualnie. Bo każde dziecko jest inne i każda sytuacja jest inna.