stosowanie klapsów

Czy stosowanie klapsów powinno się nazywać metodą wychowawczą?

W moim domu stosowało się klapsy. Do dziś pamiętam jakie uczucia wywoływała we mnie ta ,,kara”. Pamiętam głównie strach. Ale kilkadziesiąt lat temu takie wychowanie było normą. Nikt nie wiedział jak katastrofalne skutku może to wywrzeć na delikatnej psychice dziecka. Nikt nie słyszał o terapii, depresji i psychologach. To były inne czasy. Stosowanie klapsów było powszechne i wiele rodziców nawet nie wiedziało, że można inaczej. Wychowywano dzieci w sposób jaki wyniosło się w własnego domu.

Rozumiem, że kiedyś tak było i rozumiem z czego to wynikało. Nie rozumiem natomiast tego, że w dzisiejszych czasach ta metoda wciąż funkcjonuje i ma się dobrze. Nie rozumiem jak można wydawać poradniki (!) zachęcające do bicia dziecka i instruujące w jaki sposób to robić. A wszystko to podane jest z chrześcijańską otoczką przez jakiegoś pastora, który wyraźnie insynuuje, że Bóg i Jezus to pochwalają. I wszyscy dookoła są zdziwieni, że coraz mniej osób chodzi do kościoła. Naprawdę?

Małe wyjaśnienie – niedawno w polskich księgarniach ukazał się poradnik napisany przez amerykańskiego pastora Tedda Trippa. W książce, o zaszczytnym tytule, ,,Pasterz serca dziecka” (zabawny dobór słów patrząc na jej treść), dowiadujemy się, że najlepszą karą jest bicie. Można w niej znaleźć porady odnośnie sposobu wykonania tej ,,kary”. Dowiadujemy się, że najlepiej dziecko rozebrać i położyć na swoich kolanach. I to wszystko zostało napisane przez duchownego. Osobę, która wypowiada się w imieniu Boga, który podobno jest dobry i miłosierny. Jak widać według Pana Tedda akceptuje przy okazji przemoc wobec słabych i bezbronnych dodając do tego jeszcze szczyptę upokorzenia, bo przecież dziecko trzeba rozebrać, żeby odpowiednio bolało. Inaczej kara nie ma sensu, prawda?

Jakim cudem uczenie dzieci agresji jest polecaną metodą wychowawczą?

Agresja rodzi agresję. To nie jest żadna tajemnica. Dzieci, które były bite w domu często w dorosłym już życiu także biją swoje dzieci. To naprawdę prosta droga do problemów w dorosłym życiu. Bo ile dookoła mamy osób, które mają problemy z wyrażaniem emocji, wybuchami gniewu i często zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że to problem? Bijąc dziecko dajemy mu niejako przyzwolenie do tego typu zachowań. Pokazujemy, że agresja jest sposobem na rozwiązywanie problemów. Ktoś nas nie słucha to możemy przecież dać mu w czapę, werbalnie czy fizycznie. Tego nauczono nas w domu. I tego uczymy swoje dzieci. Nie radzisz sobie w życiu? Pokaż swoją siłę i wyższość! Bo przecież szacunku do innych, szczególnie słabszych, nikt Cię nie nauczył.

Nazywanie przemocy metodą wychowawczą jest absurdem. To się sprawdzało kilkadziesiąt lat temu. Ale żyjemy w bardziej świadomych czasach. Co chwilę słyszymy o skutkach przemocy domowej. Ba, to jest zwyczajnie nielegalne! Ale za zamkniętymi drzwiami wiele osób o tym zapomina.

Stosowanie klapsów – to nie metoda wychowawcza a pokaz bezsilności

Nigdy w życiu nie nazwę bicia sposobem na wychowywanie. To nie kara. To piękny pokaz bezsilności i słabości rodzica. Zwykle nie jest to nawet przemyślane, a dzieje się spontanicznie. Rodzic przegrywa kłótnię, dziecko ma napad histerii i zwyczajnie nie daje już rady. To co? Klaps! I po kłopocie. Z tym, że wcale nie wygrałeś w tej sytuacji. Przeciwnie. Tylko ludzie słabi wyżywają się na słabszych, by osiągnąć swój cel. W tym wypadku, by dziecko w końcu dało nam spokój.

I ja naprawdę rozumiem, że dzieci zmieniają się czasem w małe krwiożercze potwory. Wysysają energię jak wampiry energetyczne. Potrafię zrozumieć irytację, kiedy cała spocona starasz się ubrać buty dziecku, które ucieka/kładzie się na podłodze/szarpie się z tobą. Rozumiem frustracje, która pojawia się podczas wspólnej wizyty w sklepie, kiedy twoja pociecha postanawia urządzić spektakl na cały sklep bo nie chcesz jej kupić nowej zabawki. Rozumiem złość, która pojawia się w tobie w ciągu długiego, ciężkiego dnia podczas, gdy powtarzasz w kółko i w kółko jedno zdanie, które wydaje się zupełnie odbijać od uszu twojego dziecka. Znam to z autopsji.

Nie zliczę ile razy traciłam już cierpliwość do własnych dzieci. Nie zliczę sytuacji, kiedy zmęczona i sfrustrowana podnosiłam głos. Kiedy musiałam zwyczajnie wyjść do innego pokoju, żeby wziąć kilka głębokich oddechów. I już w takich sytuacjach mam wyrzuty sumienia. Bo podniosłam głos. Bo dałam się ponieść emocjom. Naprawdę nie potrafiłabym ze sobą żyć, jakbym wyładowywała tę złość cieleśnie na dzieciach, które są tak naprawdę tylko dziećmi. One nie rozumieją, że musisz akurat posprzątać. Nie rozumieją, że może nie masz pieniędzy na kupowanie nowych zabawek. Nie rozumieją, że bieganie po całym sklepie i uciekanie jest złe. To My mamy ich tego nauczyć! A najlepszą drogą do nauczenia czegoś dziecka, tak, żeby to zrozumiało, jest zwyczajna rozmowa. Na spokojnie, kiedy emocja już opadną.

stosowanie klapsów

Dzieci są tylko dziećmi! Nie myślą jak dorośli!

Dzieci są tylko dziećmi. Naiwnym jest sądzić, że zrozumieją dlaczego dostały klapsa. Jeżeli wystarczająco mocno dostaną w tyłek to prawdopodobnie będą unikać zachowań, które do tego doprowadziły, ale nie dlatego, że takie postępowanie jest złe. Tylko dlatego, że się boją. Ich jedyną motywacją jest strach przed kolejnym laniem. Nie wyciągną żadnych sensownych wniosków, więc gdzie tu nauka? Gdzie wychowanie?

Stosowanie klapsów jest przemocą. Niczym więcej. To nie metoda wychowawcza, bo nie ma to nic wspólnego z wychowaniem. Dziecko jest niewinne. Polega w 100% na tobie. To Ty uczysz go jak wygląda świat. To Ty sprowadziłeś je na świat, samo się o to nie prosiło. Czy naprawdę chcemy, by nasze dzieci od małego doświadczały zła, strachu i przemocy? Czy tak ma wyglądać ich świat? Naprawdę tak trudno jest zachować się jak dorosła i odpowiedzialna osoba, kiedy zwyczajnie mamy dość i wyjść do innego pokoju?

Ja myślę, że nie. I nie mam zamiaru być dla dziecka źródłem strachu. Wychowuje dzieci tak, żeby nie bały się przyjść do mnie z problemami. Żeby mi ufały i czuły się bezpieczne. Chcę, żeby otaczający je świat był dobry. Nasz dom ma być symbolem miłości, a nie strachu. I naprawdę niedobrze mi się robi, kiedy słyszę, że ktoś otwarcie zachęca do znęcania się na najbardziej niewinnych istotach na świecie. Stosowanie klapsów nie jest karą, a agresja nie jest wychowaniem.